Dziennik mamy – 7. miesiąc

Ciaza-badania-slowniczek
Zaczął się już trzeci trymestr. Od ponad pół roku jestem w ciąży. To już siódmy miesiąc. Odetchnęłam z ulgą, jestem teraz zdecydowanie spokojniejsza, bo gdyby dziecko urodziło się już teraz, to przy dzisiejszym poziomie rozwoju medycyny miałoby ogromne szanse na przeżycie. Mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie. Bardzo dbam o siebie i swoje dzieciątko. Zażywam ruchu przy każdej możliwej okazji i dużo ćwiczę oraz racjonalnie się odżywiam. Ten młody organizm jest już dobrze ukształtowany i teraz tylko się rozwija, aby w momencie przyjścia na świat żyć samodzielnie.

Maluszek rośnie jak na drożdżach. Jest już wielkości około trzydziestu centymetrów i waży od dziewięciuset do tysiąca trzystu gramów. Niby niewiele, ale już bardzo wyraźnie odczuwam ten słodki ciężar. Pokrywający płód meszek zaczyna znikać i pozostaje już tylko na plecach i ramionach. Dziecku nadal rosną włosy i paznokcie. Bardzo intensywnie w tym okresie rozwija się jego mózg. Mój skarb nadal jest bardzo ruchliwy pomimo, iż ma coraz miej miejsca na akrobacje. Robi wiele precyzyjnych ruchów mimicznych, wierzga nóżkami i rączkami oraz zmienia pozycję. Jest w stanie wykonywać większość z wrodzonych odruchów – na przykład ssać, poszukiwać pokarmu, chwytać. Pod koniec tego miesiąca ciąży płuca dziecka płodu będą już ostatecznie ukształtowane i gotowe do pracy polegającej na samodzielnym oddychaniu. Maleństwo otwiera już całkowicie oczy i rozgląda się na wszystkie strony. Przeciąga się i celnie wymierza kopniaki. Maluszek wypija dziennie ponad litr płynu owodniowego i zdarzają mu się z tego powodu czkawki.

Mój wygląd i samopoczucie

Mój brzuch jest już całkiem spory. Czasami mam wrażenie, że nie mogę w pełni nabrać powietrza, co jest wynikiem rozciągającej się cały czas macicy, która uciska na przeponę, a także pęcherz moczowy i żołądek. Z tego powodu częściej odwiedzam toaletę. Sporadycznie pojawia się u mnie zgaga. Nie mam na szczęście jakichś specjalnych kłopotów z przemianą materii. Wprawdzie zwolniła nieco moja perystaltyka jelit, to dzięki odpowiedniej diecie rzadko przytrafiają mi się zatwardzenia, czy zaparcia. Teraz tak naprawdę zaczynam doceniać odpowiednie odżywianie, bo gdy pomyślę sobie o dolegliwościach, jakie często pojawiają się na tym etapie ciąży, to przechodzi mnie dreszcz na samą myśl. Omijają mnie również (przynajmniej na razie) kłopoty ze skurczami łydek, a opuchlizna dłoni i stóp pojawia się tylko czasami. Łapie się na tym, iż  co rusz zastanawiam się jak to będzie, gdy wreszcie urodzę i będę mogła wziąć dziecko w ramiona. Zdaję sobie również sprawę z tego, jak wyglądam. Wiem, że nie jestem już tak atrakcyjna, jak wcześniej – przytyłam dwanaście kilogramów. Mój partner jednak twierdzi coś zupełnie innego – dla niego jestem piękna. Jest naprawdę kochany. Jego bliskość pomaga przetrwać chwile zwątpienia i załamania. Staram się dużo odpoczywać, słuchać ulubionej muzyki i czytać książki, bo już niedługo zapewne nie będzie na to czasu. Nadal z ojcem dziecka uczęszczamy na zajęcia w szkole rodzenia. Dzięki temu czuję się pewniej. Lubię te zajęcia, mam  na nich okazję ot tak po babsku sobie pogadać z innymi przyszłymi mamami, mogę porównać swoje doświadczenia i odczucia z innymi kobietami w takim samym okresie ciąży. Uspokoić się, nabrać otuchy.

Seks

Nadal oboje z partnerem czerpiemy ogromną przyjemność z seksu. Lekarz na szczęście nie poinformował nas o żadnych przeciwwskazaniach w tej materii. Nie możemy wprawdzie poszaleć ze względu na moje gabaryty i dziecko, ale i tak jest wspaniale. Dobrze ukrwione są moje organy płciowe, co pozwala mi na odczuwanie ogromnej dozy przyjemności. Najczęściej robimy to na łyżeczkę, gdyż jest to dla mnie bardzo wygodna pozycja, która zapewnia płytszą penetrację, a zatem bezpieczną w moim stanie. Czas zbliżeń erotycznych pozwala mi czuć się nadal w pełni atrakcyjną i pożądaną kobietą, dzięki czemu łatwiej sobie radzę z codziennością.

Badania lekarskie

Nie zapominam oczywiście o regularnych wizytach u swojego lekarza ginekologa i wykonywaniu odpowiednich badań. Jak zawsze do wykonania mam standardowe już badania moczu, morfologia krwi, wagi ciała, ciśnienia i wysokości dna macicy. Doktor zlecił mi również wykonanie badania na nosicielstwo wirusa żółtaczki typu B oraz posiewu w kierunku obecności paciorkowców typu B, a także pH wydzieliny pochwowej, aby ocenić stan bakteriologiczny pochwy i szyjki macicy.

Jeżeli podoba Ci się ten artykuł, polub go proszę lub udostępnij go Twoim znajomym. Dziękujemy! :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *