Nie dajmy się uzależnić

czy kocha
Jesteś tatą, więc masz trochę więcej dystansu do narodzin dziecka. Twoim zadaniem jest zadbanie o to, by macierzyństwo nie pochłonęło w 100% partnerki. Taka sytuacja nie jest dobra dla niej, dziecka i was, jako rodziny. Oczywiście pierwsze miesiące wymagają przeorganizowania rytmu dnia i nocy wszystkich domowników. Pielęgnacja malucha pochłania dużo czasu, do tego dochodzą nieprzespane noce, wątpliwości, czy wszystko jest dobrze, troski, w czasie choroby.

Z czasem, gdy maluch podrasta, zaczyna się dostrzegać, że wiele rzeczy z życia sprzed dziecka ucieka. Nie ma spontanicznych wyjść, długiego spania, nawet zwykłej rozmowy nie można zaplanować, bo najczęściej wtedy coś dzieje się z dzieckiem.

Często rozluźniają się więzi z rodziną, znajomymi a u rodziców może pojawić się gniew, smutek, znużenie. To normalne, że przez pierwszy okres uwaga koncentruje się na dziecku. Później jednak trzeba zadbać też o własne potrzeby i więź z partnerem.

Można to zrobić w dwojaki sposób. Zabierać dziecko z sobą. Oczywiście nie w porze snu, lub kiedy maluch ząbkuje, jest przeziębiony, bo może odczuwać dyskomfort w restauracji, czy u znajomych. Można też skorzystać z pomocy opiekunki, babci, czy koleżanki, która zajmie się maluchem przez 1-2 wieczory w tygodniu, tak, by mama i tata mieli czas dla siebie. Zaoszczędzi to frustracji, wyrzutów i ukrytego żalu do dziecka.

Zdjęcie: Shutterstock.

Jeżeli podoba Ci się ten artykuł, polub go proszę lub udostępnij go Twoim znajomym. Dziękujemy! :)